• Wpisów:4324
  • Średnio co: 16 godzin
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 23:57
  • Licznik odwiedzin:157 053 / 2963 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
I question every part of who I am.
I question every part of who I am.
It's hard to tell which side of me is in the right,
with these two different people inside of me fighting for my life.
~Of mice&Men 'Identity Disorder'
 

 
Jesteś moją różą wiatrów, wszystkimi kierunkami i każdą pomyłką. Każdym odwróceniem głowy i każdym zboczeniem z drogi, złamaną nogą, zmęczeniem, łzami i potem. Nie mogę uciszyć tego, co mi robisz, mam ochotę cię rozedrzeć na kawałki tylko po to, by skończyć z tymi uczuciami, by wrócić do punktu wyjścia i znów czuć się sobą. Ułożyć sobie z ciebie mapę. Opaść na ziemię i odnaleźć się. Jesteś wykrzywieniem mojej prostej, zaburzyłeś mi wszystko i rujnujesz porządek. Przestawiasz mi wnętrzności. Łapiesz mnie nie za rękę, a za duszę. Widzę w tobie nic i wszystko, i chcę to za każdym razem ukraść i schować gdzieś, gdzie nikt nie będzie mógł mi tego zabrać. Nie sądziłam, że jeszcze potrafię tak czuć. Najcenniejsza i najdroższa chorobo, zamieniająca krew w powietrze, obiecaj, że nigdy nie przestaniesz mnie zabijać. Największy i najgłębszy strachu, że kiedyś przestaniesz mnie zabijać, nie odchodź nigdy. Ty, zostań ze mną. Jesteś całkiem spoko. Nie jesteś moją rybą, nie jesteś nawet wędką; jesteś jej własnoręcznym struganiem ze znalezionego patyka. Jesteś spełnionym marzeniem. I spełnieniem marzeń. Jesteś tak niesamowicie wspaniały, że aż nie wierzę, że mogłeś przytrafić się akurat mnie. Moja słabości, pozwól nigdy się z ciebie nie leczyć.
 

 
Nie sądź po ustach do uśmiechu skorych,
że się ból w czyjejś nie zagnieździł duszy;
nie wiesz, jak często nieraz walczyć trzeba
nim się jęk śmiechem zdławi i zagłuszy.

Bóg tylko jeden patrzy w ludzkie serca
i widzi raka co tyle ich toczy,
widzi te rany straszliwie krwawiące -
i sam On musi precz odwrócić oczy

~ Kazimierz Przerwa-Tetmajer
 

 
Ostatnio nie mogłam zasnąć bardzo, bardzo długo. Niecodziennie nie mogę spać tak uporczywie i tak okropnie, jak wtedy. Myślałam, przemyślałam się, zaczęłam płakać; nic niezwykłego, rzekłby każdy niemal śmiertelnik. A jednak było w tym płaczu coś niesamowitego, był to bowiem płacz dziewiczy. Bo pierwszy. Pierwszy taki w całym moim krótkim i głupim życiu. Słuchałam muzyki i wierzyłam w przesłanie piosenki. Wierzyłam, że to ja kreuję moje życie, to ja piszę scenariusz i ja dobieram do niego aktorów, to według mnie zależy, kto spadnie ze sceny. Płakałam ze szczęścia, zanosząc się radością z obrotu spraw w mojej kruchej egzystencji. Życie powoli odwraca mi się wnętrznościami na zewnątrz. Układa mi się. Pierwszy raz, wydaje mi się, cały weltschmerz zniknął. Wiem, czego chcę. Teraz wiem, jutro mogę już nie wiedzieć, ale teraz jestem tego absolutnie pewna i tak bardzo, bardzo mi na tym zależy, że cały Wszechświat musi mi sprzyjać. Zrozumiałam, jak wspaniałe są wady otaczających mnie ludzi, jak wiele szczęścia mam w zasięgu ręki i jak bardzo nie potrafię z tego korzystać. Jeszcze w obliczu tego, jak wiele szczęścia właściwie władowało mi się z glanami do życia w najmniej spodziewanym momencie, w najmniej odpowiednim, co więcej. Jak bardzo nie na miejscu to wszystko, co się dzieje, jest. Jak bardzo to jest fantastyczne i jak niesamowicie niepojęte, że ktoś potrafi jeszcze wzbudzać we mnie takie uczucia. Samym swoim byciem zasklepiać wszystkie rany. Wysuszyć wszystkie łzy i nie tyle założyć różowe okulary, co uczynić pięknym cały ten obrzydliwy świat. Aż dziwnie mi to powiedzieć, jakoś tak nieswojo, ale czuję się szczęśliwa. Wielce i prawdziwie, bezkompromisowo, niezaprzeczalnie. Mimo wszystko. Mimo głupich komentarzy, mimo dezaprobaty, mimo rozsądniejszych dróg i właściwszych wyborów, ja chcę w to brnąć, chcę skończyć to, co zaczęłam i chcę iść z tymi a nie z innymi, to im chcę niszczyć życie i razem z nimi je odbudowywać. Jemu. Jej. Innemu jemu. I jeszcze innej jej. I im. Im wszystkim. Nie obchodzi mnie nikt inny, spojrzenia wszystkich innych oczu, szepty innych, trujących ust, myśli głupich głów. Latam, i nie pozwolę się ściągnąć na ziemię.
Wszystko, co mnie obchodzi, mi sprzyja.
Nie mogłam zasnąć, to prawda. Byłam zbyt nabuzowana moim fartem, moimi ziarnami, w które udało mi się trafić. Jak to możliwe, że ktoś tak prozaiczny i tak nieważny jak ja, może być tak absurdalnie zadowolony i butny na tyle, by chcieć przeforsować całą rzeczywistość na swoją korzyść? I jak taki mały robaczek idealny do zdeptania może wierzyć, ba, może wiedzieć, że mu się uda?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Jak ja ciebie małego sierotę wziął i chował, i za niańkę także był, i piastował ciebie, nu, to nie na to ja ciebie chował i nie na to ciebie piastował, co by ty głupi był! I jak ja ciebie uczyć dał, jak ja ciebie do szkoły posyłał, jak ja tobie książki kupował, to też nie na to, co by ty głupi był! A ty ze wszystkim głupi rośniesz, i nie ma u ciebie żadnej mądrości! Jakby u ciebie mądrość była, to by ty tego nie wstydził się, nie płakał, nie uciekał, że kto na ciebie „żyd” krzyknie. A jak ty tego płaczesz, jak ty uciekasz i jeszcze taką piękną nową czapkę gubisz, co pięć złotych bez sześciu groszy kosztuje gotówką, pieniędzmi, nu, to ty ze wszystkim głupi jesteś, a te szkoły, te książki, te nauki, to wszystko na nic! (...)Ty się w to miasto urodził, toś ty nie obcy, toś swój, tutejszy, to ty prawo masz kochać to miasto, póki ty uczciwie żyjesz. Ty się wstydzić nie masz, żeś żyd. Jak ty się wstydzisz, żeś ty żyd, jak ty się sam za podłego masz, dlatego, żeś żyd, nu, to jak ty możesz jakie dobro zrobić dla to miasto, gdzie ty się urodził, jak ty jego kochać możesz?… "
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Co byś zrobił, gdybyś się nie bał?
 

 
Zespół lęku uogólnionego to zaburzenie psychiczne należące do zaburzeń lękowych, które charakteryzuje nierealistyczny, uporczywy i przesadzony lęk przed potencjalnym nieszczęściem, które może dotknąć zarówno osobę chorą jak i jej rodzinę (bankructwo, choroba, niepowodzenia życiowe). Osoby cierpiące na to zaburzenie mają również problemy z koncentracją, łatwo się irytują i męczą, żyją ciągle w stanie napięcia. Uwaga chorego skierowana jest głównie na przeszukiwaniu otoczenia w poszukiwaniu symptomów nieszczęść, jest on czynnie zaangażowany w poszukiwaniu bezpieczeństwa (prosi członków rodziny o powiadamianie, że są bezpieczni, kontroluje wydatki, by uchronić się przed stratą finansową). Zespół lęku uogólnionego może być objawem klinicznym depresji maskowanej. Objawy to przede wszystkim nadmierny lęk lub obawy przed przyszłymi wydarzeniami, występujący często (częściej występuje niż nie występuje) przez okres co najmniej 6 miesięcy, dotyczący codziennych aktywności (szkoła, praca itd). Dana osoba nie jest w stanie poradzić sobie z objawami i ich kontrolować. Lęk lub obawy są związane z trzema (lub więcej) symptomami, wymienionymi poniżej (a przynajmniej niektóre z tych symptomów są częste - częściej występują niż nie występują - w okresie co najmniej 6 miesięcy):
niepokój, nerwowość lub podekscytowanie
łatwe męczenie się
drażliwość
napięcie mięśniowe
problemy z zasypianiem, wstawaniem lub niespokojny sen/ niewysypianie się
problemy z koncentracją lub uczucie pustki w głowie
Do symptomów można również zaliczyć nudności, wymioty i przewlekłe bóle żołądka.
 

 
People often turn to suicide because they are seeking relief from pain. Remember that relief is a feeling. And you have to be alive to feel it. You will not feel the relief you so desperately seek, if you are dead.
 

 
Nikt go nie zapraszał,
nikt go nie chciał,
nikt o nim nawet nie myślał
Teraz
Stado nietoperzy rozpycha mi się między żebrami
nie zostawia miejsca dla bólu

Nareszcie
 

 
Czuję się fantastycznie. W środku rośnie mi palma, świeci słońce i gra muzyka. Czuję się wprost przedziwnie. Nie mam ochoty nawet rozwodzić się nad minionym rokiem, rozdrabniać się nad wszystkim, co wyszło i co nie. W szybkiej retrospekcji, 2013 był super. Generalizując, ogólnikami, na oko. Zobaczyłam tak dużo miejsc, poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi. Spędziłam wspaniałe chwile z tymi, którzy już byli obok. Spędziłam z nimi też chwile beznadziejne, przeżyliśmy wzloty i upadek. Bywało okropnie. Byłam tchórzem i głupolem, kłamcą, zdrajcą, złodziejem. Zrozumiałam tak wiele. Określiłam konkretnie kierunki dla wzroku. Określiłam siebie na tyle, by wiedzieć, że nigdy nikomu się to nie uda. Skrzywdziłam. Skrzywiłam. Uszło mi to na sucho. Nikt w tym roku nie zamierzył się na mnie z nikczemnymi zamiarami. To chyba pierwszy rok, który zaczynam z kimś u boku. Tak, w tym sensie. Mam wciąż te same dylematy, a jeszcze dodatkowo nowe. Problemy, cały czas, permanentnie i zazwyczaj potwornie głupie. W tej chwili też siedzą mi z tyłu głowy. Nowe, ciekawe, jeszcze nigdy takich nie miałam. Nie byłabym sobą, gdybym nie miała jakiegoś problemu, a na pewno byłabym bardzo nieszczęśliwa, gdybym nie miała nad czym się zastanawiać i rozdrabniać. Ale teraz nie chcę o nich myśleć. Chcę wymyślić postanowienia i pierwszy raz w życiu je spełnić. Co do joty. Chcę być tym, kim zawsze chciałam być. Chcę, by 2014 był lepszy, ciekawszy, bo na pewno się da, choć może być ciężko. Czekam na to, co przyniesie. Boję się niesamowicie kończyć te 18 lat. Boję się decyzji, boję się tak bardzo niewypowiedzenie. Ale teraz, ten strach, nie jest pajęczyną na żebrach. Teraz jest prądem elektrycznym. Teraz, nie wiem, jak będzie za godzinę, a co dopiero jutro. Nie wiem, czy determinacja nie minie. Nie wiem nic. Mogę tylko gdybać i chcieć. I zaufać sobie w tym wszystkim.
To mój cel. Zaprzyjaźnić się ze sobą, nie faulować siebie, słuchać i zrozumieć. Może to głupie. Może idylliczne. Może niewykonalne.
Nie da się?
Więc idź, i to zrób.
Będę odważna. Będę wspaniała. Będę inspirować i będę się inspirowała. Będę pisać i będę rysować, i będę śpiewać, czytać, rozmawiać, słuchać. Mniej mówić.
Dziękuję, 2013. Nie przeklinam cię, nie będę cię źle wspominać, moim jedynym celem nie jest odwrócenie mojego losu w przeciwnym do kierunku, w którym ty go potoczyłeś. Pierwszy raz chyba mogę powiedzieć, że mimo wszystko, zostawiam za sobą fajny rok. Może to piosenka w słuchawkach. Może to świetny Sylwester. A może to po prostu prawda.
 

 
Wygadanej zabrakło słów. Pogubiła się sama w sobie, nie rozumie, co do siebie mówi. Nie widzi się ze sobą, ani z nikim innym. Także się nie widuje. Albo widuje, ale nie widzi. Nie pozwala patrzeć. Nie pozwala dmuchać, ruszać, rozdrapywać i ciągnąć. Chce niechcąc, nie potrafi się określić, robi wszystko to, czego najbardziej nie lubi w innych ludziach. Miota się pomiędzy wrzątkiem a śniegiem i nie potrafi określić, co bardziej ją parzy. Nie mówi. Rozgryza słowa. Wypluwa. Za gorzkie. Nie myśli.
Nie umie.
 

 
Zanim rana się zagoi,
musisz przyznać, że krwawisz.
 

 
Brakuje mi słów. Tak bardzo.
Wesołych Świąt,komukolwiek, jeśli ktokolwiek to widzi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
nikt nie może cię uratować, tylko
ty sam.
raz po raz będziesz lądował
w prawie niemożliwych
sytuacjach.
tamci raz po raz będą próbowali
podstępem, ukradkiem i
siłą
zmusić cię, żebyś uległ, dał za wygraną i (lub) po cichu umarł
w sobie.

nikt nie może cię uratować, tylko
ty sam
i niewiele trzeba, żeby ci się to nie udało,
całkiem niewiele
ale śpiesz się, śpiesz się, śpiesz.
po prostu ich obserwuj.
słuchaj co mówią.
tym właśnie chcesz być?
istotą bez umysłu i serca?
chcesz jeszcze przed śmiercią
zaznać śmierci?

nikt nie może cię uratować, tylko
ty sam
a wart jesteś uratowania.
niełatwo będzie zwyciężyć w twojej wojnie
ale jeśli w ogóle coś warto wygrać
to właśnie ją.

pomyśl o tym.
pomyśl, jak siebie uratować.
siebie z ducha.
siebie z brzucha.
śpiewającego, magicznego
pięknego siebie.
uratuj go.
nie wstępuj do klubu martwych duchem.

pielęgnuj siebie
z humorem i gracją
a w końcu
jeżeli zajdzie potrzeba
rzuć własne życie na szalę
i mniejsza o to, jakie masz szanse, mniejsza o
cenę.

tylko ty sam możesz się
uratować

zrób to! zrób!

a wtedy dokładnie zrozumiesz, o czym
mówię.
~Charles Bukowski "Nikt tylko ty"
 

 
Całe życie byłam wspaniała dla innych ludzi.
Najwyższy czas to zmienić.
 

 
I'm the same bad news as you
You're the same kind of fucked as me
I'm the same bad news as you
You're the same, you're the same as me
~Parkway Drive 'Sparks'
 

 
"Nic nie znaczysz. Ot, malutki mól, którego można roztłamsić w palcach na błyszczący pył, ale który może, gdy mu się pozwoli, wyciąć dziurkę w drogocennej tkaninie. Ot, ziarenko pieprzu, nikczemnie małe, ale gdy się je przez nieuwagę rozgryzie, zepsuje najwykwintniejszą strawę, zmusi do splunięcia, gdy chciałoby się smakować. Oto czym jesteś. Niczym. Dokuczliwym niczym."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ktoś kiedyś mnie zabił. Jednym zdaniem, jedną parą oczu ukrytych w dłoniach, rozpaczliwą próbą ukrycia łez. Nie potrafiłam ich zrozumieć. Według mnie były tylko wymuszonym aktem przyzwoitości mającym zaspokoić jedynie moje domysły i nadinterpretacje. Byłam zła, najgorsza, nic niewarta, bo bez płaczącego. Zachłystywałam się jego łzami przez ostatnie dwa lata, nie potrafiąc się ich pozbyć. Topiłam się w nich łapiąc się jedynie spekulacji i nie-pewników. Dzisiaj wstałam z tej kałuży. Wypłakałam te łzy. Swoimi własnymi oczami. Kiedy ktoś zdecydował się poświęcić swoje życie tak wielkiemu nieporządkowi, jak ja. Po próbach, kryzysach górujących nad momentami, w których naprawdę byłam w stanie uwierzyć, że woda, w której leżę, pochodzi z roztopionego lodu. Nie pochodziła. Dopiero dziś w końcu odważyłam się to dostrzec. Jest mi niewypowiedzianie głupio, niewykrzyczanie przykro i niewymilczanie beznadziejnie. Przepraszam, że pozwoliłam sobie myśleć, że jestem w stanie się kimś zaopiekować. Za moją zuchwałość i infantylność. Jak mogłam w ogóle się w to wszystko wplątać. Dlaczego nikt nie powstrzymał mnie przed wbijaniem Ci noża w plecy. Po raz kolejny, i kolejny, i następny, i jeszcze jeden... Myślałam, że potrafię zaopiekować się kimś, tak, jak ten ktoś mną. Myślałam, że dojrzałam już do rozpakowania się przed kimś. Nie myślałam. Nie myślałam, że tak bardzo się pomyliłam. Teraz to ja jestem takim samym potworem, przed którym stałam dwa lata temu. I teraz rozumiem, skąd wzięły się jego łzy. I chciałabym go przeprosić za wszystkie słowa, które nawet na tym blogu padły w jego stronę. Za wszystkie obrazy i wszystkie zarzuty. Chciałabym, żeby wiedział, że wiem. Chciałabym nie wiedzieć. Chciałabym nie bać się na siebie spojrzeć, bo przecież wiem, co dostrzegę. I nie chcę, byś też musiał to oglądać. Chciałabym Cię przed tym uchować, ale nie potrafię. Jestem tylko kolejnym smutnym uśmiechem. Przepraszam. Nie umiem Ci dać tego, co Ty dajesz mnie. Ale przecież w tym wszystkim nie chodzi o to, żeby zadowalać się namiastką tego, co ktoś odpowiedni będzie w stanie Ci zapewnić. Przepraszam, że Cię krzywdzę. Przepraszam, że nie potrafię Ci tego powiedzieć. Obyś nigdy nie musiał tego zrozumieć. Nie przeżyłabym, gdybyś i Ty stał się potworem.
  • awatar liselg: w każdym z nas tkwi jakiś potwór, każdy też kogoś krzywdzi. szkoda, że najczęściej są to ważne dla nas osoby. ale to nie ewenement, ze wszystkim da się żyć : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Niesprawiedliwa niegodziwa niedobra nieszczera niemiła niemądra niestała nieostrożna nierozważna nieumyślna niepokomplikowana niegustowna nieprosta nieżywa niemartwa niebrzydka nieładna niemota
nietamta nieona
Ja.
jakie ja
nieprawdziwe niespełnione nienasycone niedobre niedobre niedobre
nieja
 

 
Tak bardzo się boję wynurzyć zza kotary. Owijam się nią coraz szczelniej, z każdym obrotem oddycham mniej. Mówię. Myślę. Strzelam sobie w tył głowy. Wbijam sobie nóż w plecy. Dwadzieścia razy.
Nie wiem, co się ze mną dzieje. Źle się czuję pisząc to. Źle mi, po raz pierwszy w życiu źle mi z tym, że próbuję poszukać dla siebie ulgi. Czuję się winna wszystkiemu i nie chcę sobie pomóc. Przecinam wszystkie więzy po kolei, wszystkie liny trzymające minie w pionie.
Cała asekuracja zawodzi zepsuta przeze
mnie, mnie, mnie, mnie.
Piszę bzdury.
Nic, nic, nic, nic
nie potrafię
znaczę
myślę
czuję
robię
dbam
wierzę
smakuję
dodaję
podnoszę.
Śmieszę.
Jestem diamentem, który wolał zostać węglem.
 

 
Klapki na oczach zawęziły mi pole widzenia tak bardzo, że przeoczyłam trzylecie bloga. Przeoczyłam o cały miesiąc.
 

 
Kurwa no
 

 
Martwy punkt.
Bardzo, bardzo martwy.