• Wpisów:4324
  • Średnio co: 14 godzin
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 23:57
  • Licznik odwiedzin:147 999 / 2570 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Sentymentalnie i ze smutkiem pożegnałam rok 2014. Mimo świetnej zabawy, odkrywania zupełnie nowych rzeczy i maksymalnego korzystania ze wspaniałych okoliczności, refleksja wciąż czaiła mi się za uszami. Wśród wielu, najprostszą i najtrafniejszą pozostanie: poproszę o więcej takich lat. Mimo nieustannej walki z zamarzaniem i drętwieniem w sobie i siebie, brakiem chęci, strachem, weltschmerzem i wszystkim, co straszyło mnie po nocach, miniony rok wyróżnia się na tle poprzednich osiemnastu i prawdopodobnie wyróżniałby się i na tle stu i dwustu. Chociażby dlatego, że jest tym osiemnastym. Dorosłym. Wcale nie dlatego, że od kilku miesięcy noszę przy sobie dowód osobisty.
Pierwszy raz zakosztowałam życia, jakie chciałabym wieść, chociaż połowicznie, ale zawsze. Pierwszy raz latałam tylko przez rzeczywistość w jakiej się znalazłam. Sama ale nie samotna, otoczona wspaniałymi murami miejsca, które skradło mi serce. Oddychałam miastem które mnie pokochało. Z wzajemnością. Brighton, nauka w Anglii. Owocna nauka w Anglii i przyjaciele, którzy mnie tam znaleźli. Coś dużo większego niż certyfikat, notabene pierwsze moje udowodnienie sobie samej w całym moim życiu, że mogę być lepsza, niż kiedykolwiek śmiałabym przypuszczać. Na własną rękę, w nieznanym, w poznanym. Oswojonym. Mam wrażenie, że znalazłam tam kawałek tego, czego od tak dawna mi brakowało. Oddychałam tam pełną piersią, zapuściłam korzenie, które nie rosły przez osiemnaście lat w Polszy.
Boli, uczy i otwiera oczy to moje podsumowywanie.
Uśmiechnęłam się.
NeuroNarkotyk pozwolił się od siebie uzależnić i bez niego reszta jest niczym.
Byłam w Izraelu. Anglia, dwukrotnie. Standardowe już Niemcy. SLOT. Kraków. Wspomnienia smakujące łzami spływającymi do wygiętych w uśmiechu ust.

W 2015 roku matura.
Moim postanowieniem jest nie skończyć w psychiatryku. I chcę podjąć dobre decyzje. I nie chcę wyjść z nałogu.
To będzie rok nowości. Rok strachu. Nie wiem jaki będzie, ale przez palce próbuję patrzeć mu w oczy. Bądź tak dobry jak poprzedni.

Poprzedni zaczął się i skończył pocałunkiem.
 

 
Oby wódka pomiatała dziś dobrze
 

 
Wolę nie wierzyć w nic, niż wierzyć w jebane kłamstwa.
 

 
Krótko i na temat członkostwa w jakiejkolwiek zorganizowanej religii, z samego życia wzięte

- (..) i jak widzę, że coś kurcze kategorycznie nie jest prawdą, to serce mi pęka, kiedy widzę jakie to zbiera żniwo. To jest na zasadzie: widziałam jak ten pan zabił, a sąd go uniewinnił, no i chuj, wyrok wydany, ale ja przecież wciąż wiem jak jest naprawdę. I chociaż zebrani w sali myślą, że on jest niewinny, ja wiem.
- I cóż mogę powiedzieć...
- Że rozumiesz dlaczego jestem tą osobą drąca ryja: "on jest winny", wyprowadzoną z sali. Wiesz, bo to nie sąd decyduje o prawdzie.
- Rozumiem, ale ja się czuję, jakby po tym jak popełniono zabójstwo, przechodziłem tamtędy i jedynie z zabójstwem łączy mnie czas i miejsce, a Ty mnie właśnie tam widziałaś...
- No ok tylko, ze to nie Ty jesteś oskarżanym w tym sadzie...
- No tak wyszlo z Twoich przykladow... A zabojstwem jest wiara w cokolwiek
- Nie... Zabójcą jest religia. I ja mowie, że on jest kurwa winny. A wszyscy mówią, że nie. I jemu się udało ich wszystkich oszukać. Ty jestes siedzacym z tyłu sali. Zastanawiającym się czemu ta zjebka drze morde.
 

 
Przykro zostać olaną w Wigilię przez jedną ze swoich najbliższych osób. I trochę przykro siedzieć za zamkniętymi drzwiami ogrzewaną jedynie lampką dającą czerwone światło. Ale często jest mi trochę przykro, więc w sumie, żadne święto.

Wyjątkowo dziwnie minął mi 24 grudnia. Dorosło, pierwszy raz. Nie rozumiem dlaczego, ale niesamowicie boleśnie, pod znakiem zniechęcania i wielkiego zapytania: gdzie sens? Tworzę teraz te bezkształtne wypociny i aż mnie mdli od mojego niebycia tym, kim bym chciała, czy chociażby kim byłam. Smutno mi.
Wesołych Świąt zatem, pingerze, jeśli to czytasz. Życz mi powrotu mnie, życz mi sukcesu i życz mi twardej dupy w 2015 roku. Przeżycia matury i wszystkiego co z nią związane. I spełniania moich małych, głupich marzeń. Tych wielkich też. I trochę mniej weltschmerzu. Ja życzę ci tego samego.
  • awatar really: @VEGE GODDESS: lepiej bym tego nie ujęła
  • awatar VEGE GODDESS: Mam podobne przemyślenia na ten rok. Zbyt dorośle, zbyt winnie, zbyt mało dziecięcej radości. Melancholia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jestem czarną zapałką.
Chudą, wykrzywioną, gotową się rozpaść. Do wyrzucenia, połamania, w zasadzie pokruszenia. Zniszczoną swoim własnym żarem. Cierpiącą z zimna, rzuconą bezwiednie w śnieg, rzucającą się w oczy. Przydatną tylko do patrzenia. O, jakaż nędzna i zepsuta zapałka leży tu na tym białym i czystym śniegu. Jakiś pół-kawałek węgla, który kiedyś chciałby jeszcze się do czegoś nadawać. Wrzućcie go do ogniska.
Umie płonąć już tylko ogniem, który nie należy do niej.
 

 
Czy jeśli wstydzę się łez, to znaczy, że świat już mnie przemaglował do końca?

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
O Kryszna, mam wyjebane, chyba pierwszy raz w tym roku.
Chwilo, trwaj!
 

 
Tęsknię do życia, którego nie znam.
 

 
Nienawidzę bycia w klasie maturalnej.
Doszczętnie pochłonęło mnie uczucie, że zjebię wszystko, co tylko jest do zjebania.
 

 
"We're from a long line of people running from themselves.
Let's look alive. The sun is blocked out from sight. All days turn to night.
I'm done running from myself. I speak for no one else. No. (..)
This is me. This is you.
Yeah, we're coming unglued."
~The Ghost Inside 'Blank Pages'
 

 
Dlaczego obchodzą mnie rzeczy, które mnie nie obchodzą?
 

 
Nie pociągają mnie hulanki,
ani zabawy, czy inne swawole, nie tęsknię za słońcem, nie potrzeba mi ani blasku, ani
światła. A mojego serca, któremu już tęskno do krainy umarłych, już nic nie jest w stanie
pocieszyć. Kocham szarość, mrok i ciemność nocy, lubię być sam, a za
najodpowiedniejsze towarzystwo uznaję własne myśli.
~Bram Stoker, 'Dracula'

 

 
"Chciałabym cię namalować, lecz brakuje kolorów, bo jest ich tak wiele, w mojej dezorientacji, namacalnej formie mojej bezbrzeżnej miłości."
 

 
Moja stara przyjaciółka wróciła.
Rozdarła mi pazurami plecy w powitalnym uścisku.

Nie tęskniłam.
  • awatar Black Sparrow ♱: najpierw wpiła z 5 noży. pozdrawiam, życzę miłej nocy i dziękuję za uwagę. ~B.S.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
-Na niedawnym posiedzeniu Konferencji Episkopatu były sędzia Trybunału Konstytucyjnego prof. Wojciech Łączkowski wygłosił referat, w którym mówiąc o stosunkach państwo - Kościół, stwierdził: "szlachetnie brzmiąca deklaracja konstytucyjna głosząca bezstronność władz publicznych jest pusta (...) i niemożliwa do zrealizowania" (...). Mogę się domyślać, że chodziło mu o to, że rządzący - także trzecia władza, czyli sędziowie - najczęściej są w Polsce katolikami, więc nie są neutralni.
-Wszyscy mają jakieś poglądy. Prof. Łączkowski też. I ja. Ale jest taka anegdota na temat sędziowskiej niezawisłości o sędzim, który lubił chudy ser, więc łagodnie potraktował kobietę, którą sądził za sprzedawanie mleka chudego jako tłuste. A chodzi o to, by nie można było poznać po zachowaniu sędziego na sali, jaki ser lubi.
-Czy to nie utopia? Posłowie są katolikami i jak im Kościół zagrozi ekskomuniką - to zagłosują pod jego dyktando.
-Jak się idzie do władzy - to trzeba mieć odpowiedzialność i kręgosłup. Belgijski król Baudouin, gdy dostał w latach 90. do podpisania ustawę zezwalającą na aborcję, to na kilka dni abdykował, by mógł ją podpisać przewodniczący parlamentu. Mimo że był gorliwym katolikiem, nie przyszło mu do głowy, by negować demokratyczną decyzję parlamentu. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce rządzących nie stać na to, by rozdzielić własne poglądy religijne od służby publicznej. Albo żeby przynajmniej usiłować. No, ale Baudouin pewno miał szersze horyzonty.

A jednak są w Polszy inne lewackie kurwy, które wybierają demokrację i gardzą oligarchią. "Mnie nie przeszkadzają wiszące krzyże. Mnie przeszkadza ostentacja, która im towarzyszy". ❤ ❤ ❤
Fragmenty rozmowy Ewy Siedleckiej z prof.Ewą Łętkowską, zaczerpnięte z kaplicy niemyślących; wyborcza.pl
  • awatar i-am-insane: Prawa*
  • awatar i-am-insane: To chyba sie już nie zmieni , nigdy religia nie odczepi sie od władzy , chyba ze zacznie rządzić jakiś ateista , a wtedy to już w ogóle nie wiem czy świat byłby światem , tak to chociaz sa jakieś praca i wszystko trzyma sie kupy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
TAK BARDZO ADEKWATNE, ŻE AŻ BOLI
 

 
Minęły nam tutaj cztery lata, dwa dni temu dokładnie.
Ale nie mam w związku z tym żadnych przemyśleń.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Podejdź bliżej, ale nie za blisko;
Odejdź, ale nie za daleko.
 

 
Nie jestem pewna czy potrafię znaleźć słowa mogące oddać stan, w jaki wprowadziłam się na dobre kilkanaście minut temu, jaki powoli kiełkował we mnie przynajmniej od dwóch lat. Zasuszana i ignorowana, hodowana bez dostępu do światła "na zapas", na czarną godzinę i abstrakcyjne "kiedyś", którego nastąpienie wydawało mi się czymś nieuchronnym, zbliżającym się do mnie z każdym dniem. Szkoda tylko, że jest już naprawdę o wiele za późno, by przestać pielęgnować tego drugiego chwasta, który obawiam się, może zrujnować mi jedyne życie jakie kiedykolwiek będzie mi dane przeżyć.
Jestem w klasie maturalnej. To powinno samo przez się być rozumiane jako kryzys wszystkich wartości, podważanie wszystkich narzuconych sobie norm i generalnie myślenie za dużo o rzeczach "nieważnych teraz, bo matura". Bo matura. Bo matura w maju składać ma się dla mnie z trzech egzaminów obowiązkowych oraz czterech egzaminów pisanych na poziomie rozszerzonym. Niedawno przecież podpisałam deklarację maturalną na te właśnie egzaminy. Z radością, nie dawniej niż tydzień temu uzupełniłam tabeleczkę na kartce z moim imieniem i nazwiskiem słowami "język polski", "język angielski", "historia", "wiedza o społeczeństwie". I wiedziałam, że to będą te słowa przynajmniej od trzech lat.
Jestem w klasie maturalnej i mój problem jest taki, że wcześniej moje zainteresowania oscylowały w zgoła innych dziedzinach niż w tych, w których powinny. Zupełnie innych. Popchnięta sama nie wiem czym, chociaż może i wiem, może to rzeczywiście był strach i głupie pierdolenie wszystkich dookoła... popchnięta sama nie wiem czym zmieniłam swoje zainteresowania. Bo tak lepiej. Bo tu przynajmniej nie będą mi się pierdolić cyferki jak dodaję pisemnie. Chuj, że zawsze miałam z matematyki przynajmniej 4. Ale to nie było 5, to nie było idealne. Bo moje mylenie się w prozaicznych czynnościach w sumie przecież tak nieistotnych dla całokształtu było ważniejsze niż uśmiech na twarzy za każdym razem kiedy WYSZŁO. Ważniejsze niż zbieranie szczęki z podłogi na każdej lekcji fizyki, której zrozumienie przychodziło mi ot tak. Która była super. Inspirująca i interesująca, dająca kopa i motywująca. Ale lepsze wydawało mi się bezpieczne pójście w coś, w czym byłam równie dobra i myślałam, że to odgórna idea, czyli wymarzony zawód, jest ważniejsza i tych naście lat poświęconych na pierdoły które absolutnie mnie nie obchodzą to zło konieczne. A zawód i jego wymarzenie były głęboko zakorzenione w chorej ambicji i chęci słyszenia jaka muszę być mądra i odważna, że w ogóle tego chcę. Że wydaje mi się, że chcę być prawnikiem. I że wydaje mi się, że jestem pewna swoich doskonałych predyspozycji i niesamowitej satysfakcji, jaką będzie mi dawało zaginanie ludzi kruczkami prawnymi. Jak bardzo będę się cieszyć widząc tych wszystkich klientów, którym uratowałam ich głupie niepalestrowe dupska bez grama potrzebnej im do samoobrony wiedzy. Wizja siebie w roli superbohaterki dla uciśnionych wciąż tli się w mojej głowie, wciąż budzi zachwyt i napawa czymś słodkim i lepkim na tyle, że jestem gotowa rozrywać sobie posklejane wątpliwości. Z drugiej strony pojawiają się wszystkie te gówna, których muszę się uczyć, pojawiają się setki tysięcy gówien, które nic dla mnie nie znaczą i nic we mnie nie zmieniają. Wymagają ode mnie poświęcenia i wymagają ode mnie mnóstwo czasu, by je nie tylko zrozumieć ale i zapamiętać. Bo to właśnie analizowanie tego, co się wie jest dla wszystkiego esencjonalne. No i super, tylko wciąż mi się to nie uśmiecha. Może to "zmęczenie materiału" spowodowane nagromadzeniem przepotężnej liczby powtarzających się lekcji, treści i osób, może to spadek egzystencjalny spowodowany siedzeniem od sześciu dni w domu na antybiotyku albo może to cywilna odwaga. Nie wiem.
Jestem w klasie maturalnej i po dwóch latach spychania w cień myśli niepasujących do planu w końcu nie wytrzymałam i pozwoliłam tej ciemności zgasić swoje sztuczne światło. Spalić się żarówce by w końcu zacząć widzieć. Czara była przepełniona. Przelewającą ją kroplą był banalny filmik na youtubie, w którym gość śmieje się z błędów logicznych w "Gwiezdnych wojnach" a ja uświadamiam sobie, że rozumiem i nie rozumiem tego wszystkiego na raz. Że po prostu nie pamiętam już tego, co umiałam, ale po poświęceniu temu tylko grama mojej atencji wszystko staje się jasne i przejrzyste... Jak mój nieoświetlony pokój. I że to wszystko budzi we mnie takie małe coś, które krzyczy z zapału i zainteresowania. To małe coś doprowadziło mnie właśnie do łez, do gorzkich łez bezradności i głupoty. Czuję się obrzydliwa, bo pozwalałam temu gnić i się marnować robiąc rzeczy, które owszem, są interesujące, są inspirujące i są całkiem fajne. Ale chyba nie są dla mnie.
Jestem w klasie maturalnej. I chyba jeden z kilku wielkich błędów życiowych, które każdy musi popełnić, mam już za sobą.
  • awatar i-am-insane: Musisz tylko wiedzieć co chcesz robić , bo jesli faktycznie lubisz pomagać ludziom i przynosi ci to satysfakcję , to zostań przy tym wyborze bo będąc prawnikiem , będziesz miała wiele okazji do satysfakcji , ale to nie zmienia faktu ze czeka cie długa droga i wiele poświęceń i wcale moze nie tak szczęśliwych dni zanim będziesz miała ta satysfakcję z dawania ludziom pomocy.
  • awatar i-am-insane: Robisz cos czego nie chcesz = jesteś nieszczęśliwa;Robisz cos co chcesz, lubisz= jesteś szczęśliwa. A teraz wybierz czy chcesz byc szczęśliwa, czy nie , jeszcze masz wybór i wcale nie jest za późno. Dopiero moze byc za późno. Często nawet jesli daży sie do spełnienia swoich marzeń i celów to cierpi sie , bo w koncu trzeba pokonać jakieś bariery , leki i przeciwności. Wiem to z własnego doświadczenia , zawsze chciałam byc lekarzem i w klasie maturalnej kapletnie mi odbiło , zrezygnowałem ze zdawania jednego z dwoch przedmiotow ,ktory był konieczny do dostania sie na studia medyczne, no bo tak po prostu nie chciałam odbiegać od koleżanek, ktore takze zrezygnowały i nastawily mnie negatywnie. I co mi z tego było , za rok podeszłam ponownie do matury zdając obydwa przedmioty i teraz jestem na wymarzonych studiach , ale czy jestem już szczęśliwa to tego nie moge powiedzieć bo sa przedmioty na tych studiach , ktore kompletnie mi sie nie przydadzą w tym zawodzie i ktore mnie wręcz zniechęcają
  • awatar really: @gość: chyba nie pozostaje ci zatem nic innego, jak czekać i do tego czasu zbierać w sobie odwagę. Czuję się zobligowana do pozytywnego podejścia po tych komentarzach ;) Tylko to może mieć różne efekty... ale na pewno będzie lepsze niż stukanie się w głowę i zachodzenie "Co było nie tak?".
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
If this love is just a dream, don't wake me up
It's hard enough to face the world alone
If your heart stops beating, God rest my soul
Dig this grave for two, can't live without you
It's hard enough to face the world alone

You are the one I waited for, I knew it all along
~Blessthefall 'Open Water'
 

 
Przy całym moim staraniu
poświęceniu,
zaufaniu,
zadufaniu,
i naiwności,
kogo nie było kiedy własna krew płynęła mi po rękach,
tego nigdy ze mną nie będzie.
 

 
"Iluż to niewiast przykład poucza i zguba,
Jak miłość troską ciężką trzeba w końcu płacić;
Wolę obu nie poznać, i szczęścia nie stracić

Miłość obcą jej była, — nie w myśli małżonek —
Spokojnie żyła, płynął jej za dzionkiem dzionek,
A serce dla nikogo raźniej nie uderza."
~Pieśń o Nibelungach
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Im boleśniejsze łzy, tym cichszy płacz.
 

 
Nie lubię ludzi z mojej klasy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›